Artykuł Zawód – fotograf mody ulicznej. O fascynacji streetstylem rozmawiamy z Martyną Mierzejewską pochodzi z serwisu ISSUE27.
]]>Fascynacja streetem zaczęła się ok. 10 lat temu. Przeglądałam dużo fotografii z fashion weeków i marzyłam, aby robić to samo co najlepsi z branży. Wydawało mi się to w tamtym czasie dosyć absurdalne tym bardziej, ze z fotografią nie miałam nic wspólnego. Wszystko zmieniło się w momencie gdy w wieku 26 lat wyjechałam na 2-letnią wymianę do USA. To NYC tak naprawdę zainspirował mnie do realizacji marzenia, fotografowania fashion weeków i robienia własnych projektów z nowojorczykami. Nie mogłam sobie wymarzyć lepszego początku. NYC dał mi siłę, nauczył pewności siebie a przede wszystkim walki o marzenia. Spotkałam tam wielu wspaniałych ludzi, dzięki którym nie poddałam się i mogę z dumą powiedzieć, że cieszę się, że jestem w tym miejscu w jakim teraz jestem.
https://www.instagram.com/p/CAVXFNanGfX/
Praca fotografa streetstyle polega na uchwyceniu mody ulicznej: „załapanie” tego idealnego momentu w ruchu, pokazanie emocji, ciekawych outfitów. Nie tylko chodzi o styl danej osoby, ale o osobowość, o jej twarz, całokształt. Każdy fotograf pracuje według swoich kryteriów, swojego stylu, estetyki. Ja w głównej mierze skupiam się na modzie męskiej oraz na ciekawych, oryginalnych osobach. Pracując na fashion weekach i robiąc materiał dla klienta koncentruję się na tym czego on potrzebuje; trendy, konkretne osoby, rodzaje sneakersów etc…. Również w ostatnim czasie streetstyle stał się na tyle popularny, że marki tworząc content na social media, publikują właśnie tego typu zdjęcia swoich produktów.
https://www.instagram.com/p/CAn0hf5HWdr/
Sfotografowałam bardzo dużo osób ze świata mody – począwszy od projektantów, po stylistów. Zaliczyć do nich mogę min: Anna Wintour, Nick Wooster ( mój ulubiony), Giorgio Armani, Mobolaji Dawodu…Również sfotografowałam takie osoby jak: Woopie Goldberg, Christina Aguilera, Asap Rocky czy Jared Leto. Bardzo się ciesze, że fotografia daje mi tak wiele możliwości.
https://www.instagram.com/p/CBsb_SYnvel/
Bez wątpienia jest to NYC. Moja największa miłość. Najlepszym miejscem do fotografowania najlepiej ubranych ludzi jest SoHo. Mogę tam przebywać godzinami i „łapać” same perełki jeśli chodzi o modę. Musze tutaj podkreślić ze w NYC moda męska przewyższa nad kobiecą. Faceci ubieraja się genialnie, dlatego zawsze mam tam co robić. Moją uwagę przykuwają również Afro – Amerykanie i to im poświęcam dużą część swojej fotografii. Uwielbiam rożnorodność a to miasto daje mi wszystko to co trzeba. Z kolei w Europie uwielbiam fotografować największe targi mody męskiej we Florencji: Pitti Uomo. Włoski styl jest mi bardzo bliski. Nie mogę zapomnieć również o Londynie, który skradł moje serce ze względu na podobieństwo do NYC. Pracując na fashion weekach zawsze wiemy kogo możemy spotkać. Natomiast największa frajde dają mi zawsze moje prywatne poszukiwania. Wyłapuje wtedy same najlepsze osoby pod katem stylu, jak i osobowości. Bardzo lubię chodzić godzinami po mieście z aparatem i fotografować.
Planów mam bardzo dużo i małymi krokami realizuje każdy z nich. Na pewno chce skupić się głównie na modzie męskiej – zawsze chciałam być kojarzona z tym rodzajem fotografii. Zależy mi również na pokazywaniu różnorodności, piękna które jest w każdym bez względu na kolor skóry, orientacje itp. Z czasem będę wchodzić w inny rodzaj fotografii. Marzą mi się oprócz fotografowania edytoriali, koncerty raperów za granicą, wydarzenia sportowe czy duże gale. Staram się słuchać swojej intuicji i wchodzić w to co leży w moich zainteresowaniach.
Artykuł Zawód – fotograf mody ulicznej. O fascynacji streetstylem rozmawiamy z Martyną Mierzejewską pochodzi z serwisu ISSUE27.
]]>Artykuł Wywiad z Claudią Grabowską pochodzi z serwisu ISSUE27.
]]>Blog powstał długo po tym, gdy przekształciłam mój Instagram w styl fashion.
W sierpniu 2015 przełamałam swoją myśl o pejoratywnym słowie blogerka i pojawił się pierwszy wpis. Bardzo ucieszyło to firmy, które już wtedy chciały ze mną współpracować. Wiele z nich pytało o stronę, bo oznaczało to przede wszystkim więcej zdjęć. Broniłam się przed założeniem bloga. Nie chciałam być 'blogerką’.
Czasem śmieję się, że to mój własny bałagan mnie inspiruje. Ale to prawda, popularne flatlaye biorą się z nieładu. A mieszanka kolorów ubrań na wieszakach, czy fotelu (wspominałam: bałagan) często pcha mnie w ułożenie czegoś w mojej instagramowej galerii. Kolorystyka dużo się zmieniała na przestrzeni tych kilku lat. Wciąż próbuję czegoś nowego i lubię eksperymentować. Muszę w stu procentach byś zadowolona ze swojej pracy. Posty są planowane z dużym wyprzedzeniem. Niestety, jeśli chce się by całość współgrała, nie można pozwolić sobie na spontaniczne wrzucanie zdjęć.
Debora Brosa. Uwielbiam jej styl i nie wiem czy jest cokolwiek w czym ta Portugalka źle wygląda. Chętnie zrobiłabym kopiuj wklej. Zachwycam się też Tanią Sarin, która lubi eksperymentować z klasyką. Wychodzi jej to bezbłędnie. Śledzę jej styl od moich instagramowych początków i nigdy nie wyglądała na przebraną.
Dużo się ich przewinęło. Od dawna kocham się w australijskiej marce The 5th Label. Mają ogromny asortyment i wiele rzeczy z ich kolekcji wpisuje się mocno w mój styl. Niedawno polubiłam polską markę LeBrand. Ich jakość naprawdę warta jest ceny. Oczywiście zaglądam też do popularnych sieciówek. I jeśli mam wybierać to wolę Mango od Zary.
Krem nawilżający, tusz do rzęs i lakier do paznokci. Niestety mam cerę mieszaną, która wymaga ode mnie dobrego nawilżenia. Fakt, że mam jasne oprawy, nie pozwala mi na wyjść bez przynajmniej lekko pokreślonych oczu. Kolor na paznokciach dodaje mi pewności siebie.
Od dawna marzę o Kubie i Jamajce. Chciałabym tam zostać na dłużej i wtopić się w ich atmosferę. Choć fascynuje mnie idea poznawania nowego miejsca – chciałabym nie poznawać, a znać. Wracać tam często jak do siebie i nie tylko by odpocząć.
Najlepiej czuję się spacerując po Kazimierzu. Kontrast pomiędzy starymi, mrocznymi kamienicami a klimatem przytulnych restauracji, pubów oraz ludzi jest tutaj mocno nakreślony i pokazuje równowagę. Z tej dzielnicy jest blisko na Bulwary Wiślane, gdzie zawsze uciekam by odpocząć i zebrać myśli.
Nie oszukujmy się – nie potrafiłabym żyć bez dostępu do Internetu. Rano otwieram aplikację Twitter i sprawdzam co w świecie, bo wiem że przy śniadaniu nie zawsze mam okazję obejrzeć wiadomości. Internet podpowiada mi co mam ubrać pokazując pogodę na dzień. Nie jestem pewna, czy to przywyczajenie można nazwać uzależnieniem. Przygoda z blogowaniem nauczyła mnie patrzeć na Internet jak na miejsce mojej pracy. Czerpie z tego coraz większą radość i korzyści.
Artykuł Wywiad z Claudią Grabowską pochodzi z serwisu ISSUE27.
]]>