• LIFESTYLE  • Moda to zabawa – bawiąc się nią wypracujemy swój styl. Wywiad z Karoliną Maras

Moda to zabawa – bawiąc się nią wypracujemy swój styl. Wywiad z Karoliną Maras

Początkowo inspirowały ją ubrania bohaterki serialu Plotkara – Blair Wardorf. Później była dziewczyną w Martensach, z czasem zainteresowała się klimatem retro, jednak finalnie znalazła swój styl. Obecnie stawia na minimalistyczne klasyki z  nutą paryskiej nonszalancji. Swoje stylizacje pokazuje na Instagramie @karolina_maras, którą obserwuje aż 53 tysiące osób! 

Karolina Maras jest niezwykle inspirującą osobą, nam opowiedziała o swoim podejściu do mody, ewolucji swojego stylu, ulubionych markach oraz o tym dlaczego beż i karmel kojarzą jej się z wakacjami we Włoszech.

1. Moda na stylizacje w klimacie Vintage ostatnio zyskała na popularności. Gdzie wyszukujesz modowe perełki do swoich stylizacji? 

Karolina Maras: Faktycznie widać coraz większe zainteresowanie perełkami z dawnych lat! Rzeczy w mojej szafie pochodzą z różnych źródeł. Pierwsze to taka jakościowa baza mojej garderoby, czyli klasyki jak biała koszula wykonana z grubszej bawełny od Moniki Kamińskiej, czarne spodnie w kant z h&m premium, beżowy trencz itp. Sporadycznie kupuję je w sieciówkach, a raczej wybieram te z małych, polskich marek.
Jednak najprawdziwsze perełki zazwyczaj znajduję w vintage shopach i second handach. Jedwabne apaszki Versace, jednorzędowy vintage trencz Burberry, skórzane torebki w stylu lat 50., czy brązowy gruby pasek Mulberry noszony do marynarek – to wszystko łowy z drugiej ręki. Często szukam również rzeczy na Ebayu, Allegro, czy Vinted. Spora część moich rzeczy jest również szyta. Często taka opcja jest dużo bardziej korzystna pod względem jakościowym, dopasowania oraz ku zaskoczeniu – finansowym! Głównie są to garnitury i sukienki. Od krawca pochodzi choćby mój ulubiony szary, dwurzędowy garnitur w prążek wykonany z grubej wełny czy długa suknia, którą zakładam na różnego rodzaju bale.

Instagram.com/ karolina_maras

2. Maksymalizm czy minimalizm?

Karolina Maras: Bez chwili zastanowienia odpowiadam – minimalizm! Chyba, że w grę wchodzą żywe kwiaty i rośliny doniczkowe, wtedy bez wahania odpowiedziałabym maksymalizm haha 😉

3. Jaka jest Twoja recepta na wypracowanie własnego stylu? 

Karolina Maras: Myślę, że najlepiej jest po prostu szukać, próbować. Zobaczymy sami w czym czujemy się najbardziej komfortowo, w czym wyglądamy najkorzystniej. Myślę, że to trochę droga prób i błędów. Najpierw małymi krokami szukałabym kierunku w modzie, który jest najbliższy naszej estetyce, szukała elementów bazowych, a kolejnym krokiem byłoby poszukiwanie dodatków oraz małych „wariacji” do naszej szafy.
Nie ma na to złotej rady. Sama długi czas szukałam swojego stylu. W gimnazjum chciałam wyglądać jak serialowa ikona mody – Bair Waldorf. Nosiłam między innymi opaski z dużymi kokardami i ażurowe rajstopy. Podobał mi się taki styl, jednak sama nie do końca czułam się w nim dobrze. Przeszłam następnie przez welurowych legginsów, niskich Martensów, creepersów i wielkich, jeasowych kurtek. Gdy poszłam na studia zaczęłam mocno iść w kierunku klasycznej elegancji, jednak w wydaniu mocno retro. Nosiłam wtedy toczki, buty typu b-bar, sukienki z koła w stylu lat 50, a na ustach zawsze miałam czerwień. Bardzo podobał mi się tamten styl! Aktualnie jednak lepiej czuję się z nutą ‚paryskiej nonszalancji’ i po prostu minimalistycznej klasyki. Czasem zdarzy mi się wskoczyć w retro kiecę, jednak raczej teraz stawiam na vintage dodatki, nie cały strój.
Jak widać – droga do stylu, jaki prezentuję teraz, była naprawdę długa. I wiecie co? Jestem absolutnie pewna, że on nadal będzie ewoluować! Zaczęłam czasem chodzić w sportowych butach, do których zakładam luźny t-shirt, czarne mom jeans i skórzaną kurtkę. Jest to dobrym kontrastem dla romantycznej wersji w kwiecistych midi zapinanych na guziczki, słomkowego kapelusza i Castanerów. Natomiast jedno nie wyklucza drugiego. Moda to zabawa i myślę, że właśnie bawiąc się nią wypracujemy swój styl.

Instagram.com/ karolina_maras

4. Czy inspirują Cię jakieś osobowości? Jeśli tak, to które?

Karolina Maras: Inspirują mnie silne, pewne tego co robią kobiety. Dają mi poczucie, że warto wierzyć w to, co się robi, warto wierzyć w siebie i walczyć o swoje marzenia. Nie chować się w obawie przed porażką, ponieważ wtedy nigdy nie przekonamy się o naszych możliwościach, potencjale. Inspirują mnie kobiety w jakiś sposób przełamujące swoje bariery, udowadniające sobie, że potrafią.

5. Ulubione marki modowe?

Karolina Maras: Ha, to chyba najtrudniejsze pytanie! To dlatego, że jest ich bardzo wiele i są to marki przeróżnego kalibru. Od części z nich rzeczy sama posiadam, a do części wciąż jedynie wzdycham (jak choćby Chanel!). Bardzo lubię rzeczy Sezane. Jest ich w mojej szafie już całkiem sporo i z każdej jestem zadowolona.
Z kolei do sukienek Rouje nadal jedynie wzdycham. Midi w ‚paryskim’ stylu idealnie wpisują się w moją estetykę. Z polskich marek byłyby to na pewno Madelle, Monika Kamińska, Mia Giacca, Nalu Bodywear, Chylak, Balagan, Le Petit Trou, Benedict Harper, Seaside Tones. Całkiem lubię również Massimo, &Other Stories i H&M Premium – można znaleźć tam ubrania dobrej jakości, choć tam zaglądałabym jedynie podczas wyprzedaży. 

6. Ulubiony dodatek?

Karolina Maras: Bez wątpienia to jedwabna, ręcznie obszywana apaszka Gucci pochodząca bodajże z lat 50. z roślinnym printem wyglądającym jak szkice z zielnika, którą kiedyś dostałam w prezencie.

7.Podstawą mojej garderoby jest…?

Karolina Maras: Prawdziwą podstawą mojej szafy jest tak naprawdę kilka ubrań, które zgodnie z ideą garderoby kapsułowej pozwalają mi na naprawdę wiele kombinacji. Oczywiście nie każda z moich rzeczy daje możliwość założenia jej na masę sposobów jak choćby sukienki w wyrazisty print, jednak ubrania w stylu białej koszuli, czarnych cygaretek, skórzanej kurtki itd, to właśnie ta baza. To zazwyczaj ubrania w spokojnych kolorach w stylu beżu, bieli, szarości, brązu, czerni. Zwiększa to możliwości łączenia ze sobą różnych rzeczy i zabawy tym, co mamy w swojej szafie. Co najważniejsze, to właśnie w te elementy bazowe inwestuję najwięcej – są noszone przeze mnie często, więc ważnym dla mnie jest to, by były dobrej jakości i służyły mi długo.

Instagram.com/ karolina_maras

8. Jaki kolor lubisz najbardziej i dlaczego?

Karolina Maras: Kolor z pogranicza beżu i karmelu. Dlaczego? Kojarzy mi się z szerokopojętym ciepłem. Przywodzi na myśl wakacje we Włoszech, słońce, fasady kamienic oświetlone przez promienie zachodzącego, letniego słońca. Myśląc o tych barwach mam w głowie również ciepły koc, pod którym jesienią ukrywam się przed światem przy świecach zapachowych. Tak jak powiedziałam – to dla mnie szeroko pojęte ciepło. 

9. Ponadczasowy klasyk, który warto mieć w garderobie to…?

Karolina Maras: Jest ich kilka. Absolutnym numerem jeden dla mnie jest dobrze skrojony garnitur. Ja mam słabość do dwurzędowych powersuitów w kredowy prążek. To jest dla mnie zestaw, który zakładam i czuję, że mogę wszystko haha.

Chyba jego nazwa nie wzięła się znikąd!

Byłby to również chociażby beżowy trencz, klasyczny żakiet w stylu chanel, najlepiej w zestawie z ich „it bag”, czyli modelem 2.55 lub jakimś w jego stylu. Duże okulary Oliviera Goldsmith jak te, które Audrey miała w słynnej scenie rozpoczynającej Śniadanie u Tiffany’ego.

Poza tym myślę, że nigdy z mody nie wyjdą takie klasyki jak jedwabna koszula w kolorze złamanej bieli, proste spodnie z wysokim stanem, jeansy z stylu Levisów 511, skórzana ramoneska, klasyczna mała czarna, czarne baletki. To taka baza, która na przestrzeni lat przechodziła różne modyfikacje i powstawały wariacje na jej podstawie, jednak prosty oryginał zawsze pozostanie „na czasie”.

10. Moje motto…

Karolina Maras: Są to słowa Anny Wintour, które w jakiś sposób w ostatnim czasie dały mi do myślenia i popchnęły do działania.

You’re leading, not following

Instagram.com/ karolina_maras